Misselling w bankach i TFI – ukryta fala sporów, która dopiero nadchodzi
Misselling w bankach i TFI – ukryta fala sporów, która dopiero nadchodzi

Misselling w bankach i TFI – ukryta fala sporów, która dopiero nadchodzi

Czym jest misselling?

Po fali pozwów frankowych, sprawach o SKD i aferze polisolokat, polski rynek finansowy stoi u progu kolejnej serii roszczeń – tym razem związanych z tzw. missellingiem produktów inwestycyjnych. Choć to pojęcie nie funkcjonuje jeszcze szeroko w debacie publicznej, dla wielu klientów banków i domów maklerskich może stać się kluczem do odzyskania utraconych oszczędności.

Misselling to praktyka sprzedaży produktów finansowych w sposób nieodpowiedni lub nieuczciwy – zwłaszcza poprzez:

  • niedopasowanie produktu do profilu klienta,
  • zatajenie istotnych informacji o ryzyku,
  • sugerowanie gwarancji zysku tam, gdzie jej nie było,
  • manipulowanie testami MIFID lub ich całkowite pomijanie.

W centrum missellingu nie znajdują się skomplikowane instrumenty finansowe same w sobie, lecz sposób, w jaki były oferowane – często przez osoby podające się za doradców działających w interesie klienta, a faktycznie realizujących sprzedaż na prowizji.

Co banki i TFI sprzedawały klientom jako „bezpieczne inwestycje”?

W ostatnich latach szczególną aktywność sprzedażową instytucji finansowych można było zaobserwować w obszarach takich jak:

  1. Fundusze inwestycyjne o podwyższonym ryzyku

Szczególnie fundusze obligacji korporacyjnych i tzw. fundusze absolutnej stopy zwrotu były sprzedawane jako „alternatywa dla lokaty”. W rzeczywistości miały one niewielką płynność, wysoki poziom ryzyka, a ich portfele inwestycyjne opierały się nierzadko na papierach wartościowych podmiotów zagrożonych niewypłacalnością.

  1. Produkty strukturyzowane

Znane jako „struktury”, łączyły cechy lokaty i instrumentów pochodnych. Teoretyczna „ochrona kapitału” była często warunkowa – uzależniona od konkretnych zachowań rynków (np. indeksów giełdowych). Klienci, nie rozumiejąc mechanizmu, inwestowali środki w produkty, które dawały iluzję bezpieczeństwa, ale w praktyce nie przynosiły żadnych zysków – lub wręcz powodowały straty.

  1. Certyfikaty inwestycyjne funduszy zamkniętych (FIZ)

Wiele osób nabyło certyfikaty FIZ za pośrednictwem banków lub domów maklerskich, nie zdając sobie sprawy, że inwestycja jest całkowicie niepłynna, obciążona wysokimi opłatami i ryzykiem utraty całości środków. Certyfikaty te często były „opakowane” w atrakcyjnie wyglądające struktury inwestycyjne, które sprzedawano osobom bez doświadczenia inwestycyjnego.

Dlaczego te sprawy dopiero teraz wypływają?

Przez lata rynek był w fazie wzrostu – fundusze wypracowywały wyniki, a klienci nie dostrzegali ryzyka. Dopiero po 2020 r., wraz z wahaniami rynkowymi i zatorami płynności w funduszach, klienci zaczęli dostrzegać, że ich „bezpieczne inwestycje” wcale nie były bezpieczne.

W wielu przypadkach osoby, które nigdy wcześniej nie inwestowały, utraciły oszczędności życia. Wielu z nich to seniorzy, którzy byli przekonywani przez banki, że „nic nie ryzykują”, bo ich środki są „chronione”.

Misselling jako podstawa roszczenia – co mówi prawo?

Misselling nie jest jedynie problemem etycznym – to często naruszenie konkretnych przepisów prawa, w tym:

  • przepisów kodeksu cywilnego (odpowiedzialność za szkodę, błąd, podstęp),
  • przepisów ustawy o obrocie instrumentami finansowymi i dyrektywy MIFID II, regulujących obowiązki informacyjne i zasady oferowania produktów inwestycyjnych,
  • obowiązków badania profilu inwestycyjnego klienta (test adekwatności i test odpowiedniości),
  • przepisów dotyczących ochrony konsumentów.

W praktyce oznacza to, że klienci mogą domagać się:

  • unieważnienia umowy lub jej części,
  • zwrotu zainwestowanych środków i odszkodowania,
  • zadośćuczynienia za doznane szkody moralne i stres.

Czy każda strata inwestycyjna oznacza misselling?

Nie – inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem. Ale prawo nie chroni instytucji finansowych przed odpowiedzialnością za niewłaściwe oferowanie produktów, w szczególności:

  • jeśli klientowi nie przedstawiono rzeczywistego poziomu ryzyka,
  • jeśli testy MIFID zostały sfałszowane lub pominięte,
  • jeśli produkt był nieadekwatny do profilu klienta,
  • jeśli doradca przedstawiał produkt w sposób wprowadzający w błąd.

Kluczowa jest nie sama strata, lecz sposób, w jaki klient został nakłoniony do inwestycji.

Jak się bronić – i kiedy działać?

Roszczenia oparte na missellingu często wymagają zebrania dokumentacji:

  • formularzy MIFID / ankiet inwestycyjnych,
  • materiałów reklamowych i informacyjnych,
  • korespondencji z bankiem lub doradcą,
  • potwierdzeń transakcji i raportów inwestycyjnych.

Misselling to nie tylko błąd baku – to realna szkoda dla klienta. Warto przyjrzeć się, czy nie doszło do naruszenia prawa. Odpowiedzialność instytucji finansowej może być realna – i możliwa do wyegzekwowania na drodze sądowej.